O autorze
Mieszkam pomiędzy Kijowem i Warszawą, pracuję w branży internetowej. Pracowałem jako dziennikarz polityczny. Obserwuję świat w którym zachodzą poważne zmiany, a człowiek szuka swojego miejsca.

List o Ukrainie - reakcja zwrotna

"Wiem co to jest Rosja, ale jest mi przykro kiedy taką opinią dzieli się ze mną obcokrajowiec". Tak kiedyś napisał o własnym stosunku do krytycznych ocen ojczyzny przez obcych rosyjski poeta Puszkin. Większość z nas reaguje w opisanej sytuacji podobno, ale są wyjątki. Właśnie w Wyborczej ukazał się list anonimowego polskiego czytelnika dotyczący Ukrainy. Wszystko w nim jest - przywiązanie miejscowych do wódki, korupcja w drogówce, okropne ukraińskie wagony, jeszcze bardziej okropne toalety, niby ukraińskie kresowe miasta, debilna radziecka architektura, przestrzenie trudne do pokonania, piękne ludzie etc.

Czyli cala prawda o moim kraju. Nie ironizuję i potwierdzam - wszystkie te rzeczy, o których napisał ukryty pod pseudo "Slava", rzeczywiście są. Ukraiński świat został zmalowany powierzchniowo ale trafnie. Natomiast trochę zaskoczyła mnie moja własna reakcja na takie polskie krytyczne spojrzenie. Zero! Zero złości, oburzenia, frustracji lub innych negatywnych emocji. Tutaj mamy jedno z dwóch. Albo długo mieszkam w Polsce i już nie traktuje polską opinię jako obcą. Lub sami Polacy już są na tyle zaangażowani w sprawy ukraińskie że otrzymali status "prawie swoi", tacy komu pozwala się więcej. Nie chodzi tutaj o politykę, tylko o relacje pomiędzy zwykłymi ludźmi.



Reakcja jest tym bardziej interesująca, gdyż w stosunku do innych sąsiadów, Rosjan, wszystko pozostaje bez zmian. Dowolna krytyka z północnego wschodu odruchowo odrzuca się ze słowami: "najpierw zróbcie porządek u siebie!"

Ta sytuacja w ciekawy sposób przekłada się na futbol (przepraszam, piłkę nożną). 12 czerwca, podczas starcia Rosji i Polski cały Kijów kibicował Polakom. Moskiewski dziennikarz Paweł Szeremet w swoim blogu zarzucał Ukraińcom, że odwrócili się bracia od Rosji na korzyść Polski. Jeden z komentatorów napisał: "wszystko jest jasne - Polacy nie pchają się do nas z pouczaniami, nie sprzedają gazu drożej niżeli innym, na Ukrainie mówią po ukraińsku, nie resetują historii, nie stawią pomników kontrowersyjnym bohaterom, nie mają do nas roszczeń terytorialnych, nie mają dominacji w polu informacyjnym, nie wymagają transmitować polskie firmy wyłącznie w języku polskim. Owszem, mamy z Polakami skomplikowaną wspólną historię, ale jesteśmy blisko tego żeby przebaczyć i poprosić o przebaczenie za stare krzywdy. A co z Rosją? "Dołączajcie się do nas, gdyż mamy nanotechnologie". Śmiechu wartę. POLSKA!!!!!!!!! RESPEKT!!!!".

Wątpię że wszystko jest aż tak słodkie, ale odrobina prawdy w tym musi być. A jedno słowo prawdy, jak powiedział Sołżenicyn, cały świat przewróci. W potrzebnym dla nas kierunku.
Trwa ładowanie komentarzy...